Zarejestruj się a będziesz otrzymywać ciekawe informacje: Indie, Nepal, Bhutan, Chiny i Tybet

Tybet Wycieczka 4 dni

ZOBACZ PROGRAM

Trasa: Lhasa 4 dni/ 3 noce Wyprawa indywidualna min 2 osoby

Tybet Wycieczka 5 dni

ZOBACZ PROGRAM

Trasa: Lhasa i okolice 5 dni/ 4 noce Wyprawa indywidualna min 2 osoby

Tybet 8 dni Mt. Everest

ZOBACZ PROGRAM

Trasa: Lhasa 8 dni/ 7 noce Trasa: Lhasa, Gyantse, Shigatse, Tingri, Zhangmu, Kathmandu

Tybet Wyprawa 8 dni

ZOBACZ PROGRAM

Trasa: Lhasa 8 dni/ 7 noce Trasa: lotnisko Gonggar, Tsedang, Gyantse, Shigatse, Lhasa

A A A

Warning: file_get_contents(https://api.facebook.com/restserver.php?method=links.getStats&urls=https://himalajetrekking.pl/index.php/tybet/152-szczescie-pod-lufa): failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.1 404 Not Found in /home/platne/serwer399402/public_html/himalajetrekking.pl/plugins/content/al_facebook_comments/al_facebook_comments.php on line 502

Szczęście pod lufą


Wpisany przez Oser  
Niedziela, 13 Czerwiec 2010 16:31


„W Tybecie najgorszym miesiącem jest marzec, tradycyjny sezon skazanych na klęskę protestów przeciwko chińskim rządom - pisze dziennikarz brytyjskiego The Economist. - W tym roku władze okazują szczególną nerwowość, podejmując bezprecedensowe środki zapobiegawcze. Ulice tybetańskiej stolicy, Lhasy, patrolują oddziały w hełmach. Na dachach w pobliżu Dżokhangu, najważniejszego sanktuarium w kraju i świadka większości demonstracji, czają się snajperzy z karabinami".

Zgrabnie powiedziane, choć wypadałoby wspomnieć również o wrzaskliwej propagandzie. Od 10 marca na Lingkhorze i głównych stołecznych ulicach mijają się nie tylko wozy pancerne oraz nowiutkie samochody policyjne i wojskowe, których marek nie zdążyliśmy się jeszcze nauczyć, ale też wyjątkowo hałaśliwe pojazdy upstrzone czerwonymi chorągiewkami i pulsującymi głośnikami, oddanymi we władanie umiłowanej przez władze Ceten Dolmie, zawodzącej o „goryczy, co stała się słodyczą po nadejściu partii komunistycznej" albo o „radości wyzwolonych niewolników". Za sprawą tych rewolucyjnych pieśni, znamienia wielu politycznych ruchawek, Lhasa znów oddycha ciężkim, pachnącym trupami powietrzem rewolucji kulturalnej. Na wietrze łopocą transparenty: „Wojsko i cywile są sobie jak ryby i woda. Hanowie i Tybetańczycy to jedna rodzina". Uszy i oczy bolą tak, że wszystko to trąci farsą.

Władze najwyraźniej cierpią na schizofrenię. Z jednej strony czują się zmuszone do zastraszania Tybetańczyków, z drugiej zaś usiłują roztaczać aurę harmonii, radości i rodzinnego szczęścia. Tylko kto im uwierzy? Nieliczni turyści? Dziennikarze zaproszeni na mozolnie wyreżyserowany spektakl? Absurdalność przedstawienia zmienia życie mieszkańców dekoracji w koszmar. Na pierwszy rzut oka mamy tu błękitne niebo, białe chmurki, oślepiające promienie słońca i, jak kocha myśleć o tym świat, wiecznie uśmiechniętych, szczerych, prostodusznych Tybetańczyków. Aby danie miało smak, władza, która musi nadać swym rządom pozory legalności, pracowicie doprawia ten obrazek sosem bajeczki o starym i nowym społeczeństwie. Ale to wciąż tylko łgarstwa kolonizatora, który najechał cudzą ziemię i rabuje jej skarby. Historia ciągle się powtarza - zmieniają się tylko czas, miejsce i ludzie.

W protestach, które w marcu 2008 roku rozlały się z Lhasy do Khamu i Amdo, uczestniczyli przedstawiciele niemal wszystkich warstw społeczeństwa tybetańskiego, co mówi wiele o jego nastrojach. Reakcja władz była równie czytelna. Brutalnym represjom towarzyszyła wymuszana pod lufą propaganda „wdzięczności Tybetańczyków". Jasne, kilku zaprzedanych nagrodzono stanowiskami i workiem pieniędzy, a ich pawi ogon, wyznacznik statusu, kazi naszą krew. I tak mamy na przykład nowego gubernatora, którego mieszkańcy Lhasy nazywają pogardliwie pangkhu, „żebrakiem". Od czasu do czasu szeroko otwiera przekrwione, okrągłe oczy rzeźnika i lży Jego Świątobliwość słowami, których nie wypluliby z siebie nawet kolonizatorzy. Taka nikczemność doprawdy zasługuje na interwencję wyższej instancji - czy to Boga, czy karmy.

Nad tak przygotowaną sceną unosi się tylko jedno słowo: „szczęście". Niezaznane nigdy wcześniej, a więc wołające o wdzięczność. Gdyby jednak ludzie faktycznie je odczuwali, nie trzeba by było bez końca zginać im karków kolbami ani zmieniać Lhasy w koszary. Kiedy zapytałam byłego urzędnika, który żyje dziś wygodnie na sutej emeryturze, czy jest szczęśliwy, ten najpierw wyłączył telefon, potem wyjął z niego baterię i wreszcie wykrzyknął: „Jak? Jak żyć normalnie pod lufą karabinu? Wszyscy siedzimy w gigantycznym więzieniu. Człowiek boi się otworzyć usta. W takich warunkach szczęśliwy byłby tylko debil". Inny aparatczyk, ten jeszcze w służbie, wykrztusił natomiast: „Robimy na zmiany, dzień i noc. Kto to wytrzyma? Myślałem, że skończy się 14 marca, ale potem przypomnieli sobie o święcie wyzwolenia niewolników. Będę zapierdalał przynajmniej do końca miesiąca. Szczęście? Chyba zwariowałaś".

 Lhasa, 25 marca 2010

 „Żebrak" - to mianowany w styczniu 2010 roku nowy wicesekretarz partii i gubernator Tybetańskiego Regionu Autonomicznego, Pema Thinle (chiń. Baima Chilin, Pelma Chiley), były oficer Armii Ludowo-Wyzwoleńczej, który został obsadzony w roli rzecznika brutalnej pacyfikacji tybetańskich protestów w 2008 roku. Ceten Dolma jest jedną z bohaterek filmu „Tybet w pieśni".

Chiny + Tybet + Nepal 16 dni

Chiny + Tybet + Nepal 16 dni mał grupa

z polskim pilotem

ZOBACZ PROGRAM

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Tybet - Wyprawa grupowa

Chiny + Tybet + Nepal + Indie 22 dni

z polskim pilotem

ZOBACZ PROGRAM

Zapisz

Zapisz

Chiny + Tybet 13 dni

Pekin, Xian, Xining, Lhasa, Gyantse, Shigatse, Lhasa, Shanghai

z polskim pilotem

ZOBACZ PROGRAM

Zapisz

Zapisz