Zarejestruj się a będziesz otrzymywać ciekawe informacje: Indie, Nepal, Bhutan, Chiny i Tybet

A A A

Warning: file_get_contents(https://api.facebook.com/restserver.php?method=links.getStats&urls=https://himalajetrekking.pl/index.php/bhutan/listy-z-wyprawy-w-bhutanie/163-list-9-punakha): failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.1 404 Not Found in /home/platne/serwer399402/public_html/himalajetrekking.pl/plugins/content/al_facebook_comments/al_facebook_comments.php on line 502

List 9 Punakha

     
Wpisany przez Elżbieta Migdał  
Sobota, 06 Wrzesień 2014 01:00

Nie poszłyśmy w nocy o 2.00 kibicować kolarzom, którzy startowali w wyścigu z Bumthangu do Thimphu – łącznie 268 km. Okazało się, że uczestników było 55. Trasa  tragiczna – przez 4 przełęcze –najwyższa 3340 m npm, a droga miejscami zupełnie w rozsypce.

Po śniadaniu o 8.00 wyruszamy w okolice Punakhi – tą samą drogą, którą jechał wyścig Smoka, ostatnie spojrzenie na Fortecę w Bumthangu i nasza droga zaczyna wznosić się w górę. Pierwsza przełęcz i pełno flag – chyba dlatego, że blisko miasta, rozprostowaliśmy nogi i jedziemy dalej.

Druga najwyższa przełęcz – 3340 m - pamiątkowe zdjęcie i jedziemy dalej – zatrzymujemy się na lunch – w restauracji zjadły lunch już dwie grupy turystów – chyba Japończycy i 2 Japonki z Amerykaninem.  Przynoszą nam grzybki shitake –smakują wyśmienicie, mimo że okazuje się, że zbierane w lesie. Kurczak dzisiaj lepiej podzielony – na kościach jest trochę więcej mięsa niż zwykle, ziemniaki, paprocie, bakłażan i ryż, kawa lub herbata, a na deser cukierki.

Wyruszamy dalej – pogoda drastycznie się zmienia: słońce zakrywają chmury, wjeżdżamy na kolejną przełęcz, a tam mały stragan z pamiątkami – spodobał mi się bieżnik z wełny jaka – trochę potargowałyśmy się i zakup dokonany. Zaczynamy zjeżdżać – zaczyna padać deszcz coraz mocniej i w końcu straszna ulewa – droga miejscami samo błoto.

Jesteśmy pełne podziwu dla kierowcy, który w tych warunkach dzielnie pokonuje wszystkie zakręty. Przestało padać – zatrzymujemy się na odpoczynek – przed 17.00 jesteśmy już w hotelu. Tą drogą jechali kolarze – może im tak nie padało. Ciepło, grają świerszcze, z balkonu piękny widok na rzekę. Forteca w Wangdue niestety spalona w 2012 roku, ale jest szansa, że odbudują. Odpoczywamy, pyszna kolacja, a wieczorem piwo Red Panda i czerwone słodkie wino Takin. Jutro trochę dłużej śpimy. Wyjeżdżamy o 9.00.